niedziela, 17 maja 2009

Mój obrus

W końcu wzięłam się za szycie. Miał być len... będzie bawełna. Moja mama znalazła w walizce kilka metrów kremowego płócienka, trochę przypomina surówkę, więc szyję z tego co mam. Wyjdzie obrus 150x240 i kilka serwetek. Za kilka dni będzie gotowy. W międzyczasie na próbę uszyłam małe serduszko do szpilek. Chyba wyszło nieźle. Wyhaftowałam nawet kilka serduszek.



Zrobiłam też dwie próby mereżki. Niestety materiał jest trochę za ścisły a nitki za cienkie, zrywają się przy wysnuwaniu, po wyciągnięciu jednej prawie nie ma śladu, a po wyciągnięciu czterech robi się niewielka przerwa, po wyciągnięciu ośmiu... miałam dość.



Pomijając to, sama idea serduszka spodobała mi się i chyba uszyję jeszcze jedno. A z obrusa z lnu wcale nie zrezygnowałam, na razie odkładam na następną okazję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz